Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/operemur.na-poludnie.olecko.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
iła akurat teraz? W

słucham R. E. M. i czuję, jak muzyka przebiega całe moje ciało. Nucę pod nosem, zdejmuję

iła akurat teraz? W

Podniósł głowę i zobaczył Dawn Rankin, koleżankę z wydziału. Szła w jego stronę.
Ktoś z policji?
Ktoś, kto żywi do niego urazę. Osobistą.
by mu zaufać.
Zamiast tego odrzuciła kołdrę i poszła do kuchni. Wypiła szklankę wody. Wyjrzała przez
Tak myślisz? Liczysz, że kobieta, która poświęciła dwanaście lat na planowanie tego,
postawi na ich stoliku miseczkę z sosem sojowym, i odpowiedział: – Nie wiem, wróciłem
Ach, tak. - Niech zgadnę - powiedziała Caitlyn, próbując pohamować wzburzenie. - Chciałaby pani przeprowadzić ze mną wywiad. Może nawet na wyłączność? - Myślałam, że miałaby pani ochotę przedstawić swoją wersję wydarzeń. - Teraz głos Nikki był ostrzejszy. - To są różne wersje? Poza tym myślę, że nie ma o czym mówić. - Oczywiście, że jest o czym. Pani mąż był bardzo wpływowym człowiekiem, a policja zdaje się podejrzewa morderstwo lub samobójstwo. Miałam nadzieję, że zechce pani wyjaśnić pewne kwestie. - Byliśmy w separacji. - Caitlyn ugryzła się w język. Jej życie osobiste nie powinno nikogo obchodzić. - Ale wciąż byliście małżeństwem. Nie odpowiedziała. - W każdym małżeństwie są lepsze i gorsze chwile - powiedziała Nikki Gillette przymilnie, tonem zachęcającym do zwierzeń. Pułapka nie zadziałała. Caitlyn była wkurzona. - Zgadza się, i są to prywatne sprawy, więc pozostańmy przy „bez komentarza”. - Ale... Najwyższa pora to skończyć. - Niech pani posłucha, pani Gillette. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Proszę więcej nie dzwonić. - Z trzaskiem odłożyła słuchawkę, zanim tamta zdążyła zaprotestować. Natychmiast znów rozległ się dzwonek. - Cholera! - Podniosła słuchawkę, odłożyła ją i włączyła automatyczną sekretarkę. Jeśli zadzwoni Kelly, to zostawi wiadomość, a jeśli nie, to Caitlyn pojedzie do domu nad rzeką i spróbuje ją odnaleźć. Była coraz bardziej zdesperowana. Na miłość boską, Kelly, oddzwoń. Nalała sobie do szklanki herbatę z lodem, upiła łyk, opadła na krzesło przy kuchennym stole i objęła głowę rękami. Co się stało wczorajszej nocy? Jak to możliwe, że śniła jej się śmierć Josha? Skąd ta krew w sypialni? Głowa jej pulsowała, lód topił się w prawie nietkniętej herbacie. Pamięta, że pojechała do centrum i zaparkowała na River Street przy parku Emmet. Tak... to na pewno. Zamknęła oczy, próbując przeżyć jeszcze raz wczorajszą noc. Ból rozsadzał jej głowę. Zniekształcone obrazy miasta nocą wirowały jak szalone. Światła neonów. Łódki na rzece. Tłum ludzi na ulicy. Z trudem usiłowała poskładać skrawki wspomnień, jak przez mgłę pamiętała, że przeszła przez ulicę na czerwonym świetle, a wyjeżdżająca zza rogu taksówka zatrąbiła wściekle. Minęła Cotton Exchange, stary budynek giełdy bawełny, a potem brukowanym chodnikiem poszła nad rzekę. Pamiętała jej zapach i widok wolno płynącej wody. Minęła tłum ludzi, sklepy i weszła do baru. Dlaczego Kelly umówiła się z nią na spotkanie, a potem nie przyszła? A może wcale się nie umawiała? Czemu Caitlyn nic nie pamięta? Czy jakimś cudem znalazła się w domu Josha? Dobry Boże, gdzie wczoraj była?
drewnianych belkach przycupnęły drewniane papugi. Między gośćmi kręcili się kelnerzy w
W jej uszach zabrzmiało to jak wyrok śmierci.
Ale i tak trochę poszperał. Z tego, co pamiętał, Bentz załamał się po śmierci byłej żony i
go z otwartymi ramionami, ale szlag go trafiał, że nie ma dostępu do informacji o podwójnym
dzieciaka. Bywa. Nie uważam go za świętego. Popełnił wiele błędów, jak my wszyscy.
Ta suka nawet się nie zorientowała, co się dzieje. Bezcenny widok: jej twarz, gdy

- I?

Potrząsnęła głową i rzuciła mu gniewne spojrzenie.
mocno scisnac.
czego nie rozumie. Skineła głowa, jakby Alex mógł to
zaproponował tego.
i uzyskac na nie odpowiedzi. Gdyby cos o sobie wiedziała!
- Nie... nie o to chodzi. Co sie stało z... włosami?
diabła, to ju¿ bez znaczenia. Mama powiedziała mi, ¿e musi
korytarzu, sam. Słu¿ba znikneła.
- To nie ma sensu.
Marla wreszcie sie zasmiała.
- Dobre i złe wieści.
doczekać wyprowadzki z tego miejsca.
wieczora, kiedy Cherise przyszła do mnie do hotelu. Ktos
uporem. -I nie chodzi tylko o finanse firmy.
Spojrzała mu prosto w oczy przez półprzymkniete okno.

©2019 operemur.na-poludnie.olecko.pl - Split Template by One Page Love